lysy

joined 4 years ago
MODERATOR OF
[–] lysy@szmer.info 3 points 4 days ago* (last edited 4 days ago)

Wrzuciłem, bo śmiesznie zabrzmiało, że już w XVII wieku i to ze strony przyszłego króla tyle ojkofobii się wylało /s xD
Że to przestrzeganie przed polakami przy wyjeździe za granicę to nie jest nic nowego :P

Ogólnie polecam książkę, dopiero 1/3 przebrnąłem, ale np. dla mnie, czyli osoby wyniosłej historię co najwyżej ze szkoły i internetu, jest tutaj bardzo dużo ciekawych rzeczy i zaskakującej nieraz prawdy.

[edit]
Ale może dodam jeszcze kontekst, w którym to zostało użyte w książce. Mianowicie szlachta (czyli Polacy, bo reszta to były chłopy) wysyłała za granicę dzieci, z początku to były stricte edukacyjne wyjazdy, na studia zza granicę itd., ale przekształciło się to później w podróżowanie w celu dobrej zabawy. Oczywiście nie wszyscy, stąd m.in. ten cytat, żeby pokazać, że niektórzy gardzili takim sposobem życia.

 

Co się zaś tknie konwersacyjej z naszemi Polakami, tu już miłością moją ojcowską proszę was, dla Pana Boga, który stworzył niebo i ziemię, rozkazuję i zaklinam was pod moim ojcowskim błogosławieństwem, abyście sobie jako najostrożniej postępowali, i Pana Boga o to proszę i prosić będę, aby jako na[j]mniej Polaków było, gdzie wy będziecie stać [mieszkać], bo po prostu nasi radzi się z sobą wadzą [kłócą się] i na drugiego radzi podusczają [napuszczają], nowinki sieją jeden o drugim, jeden drugiemu ledaczego [wszystkiego] zajrzy [zazdrości], jeden drugiego psuje złym przykładem, złymi obyczajami, na złe rzeczy namawiają, radzi podusczają na starszych, na utraty niepotrzebne. Rzadki z nich czym się tam dobrym bawi. Widzimy też, że sroga ich rzecz, co cielętami przyjeżdżają do cudzej ziemie, wyjeżdżają zaś wołami do ojczyzny swojej. A tego mową swoją polską wielkim są impedimentem [utrudnieniem] do uczenia się języków.

Fragment przepisany z książki Joanny Orzeł „My, sarmaci”, s. 100-101, rozdział „O zróżnicowanej edukacji szlachty”.

[–] lysy@szmer.info 1 points 6 days ago

To nie jest oryginalny artykuł. Usuwamy posta ,proszę o podlinkowanie oryginalnego artykułu.

[–] lysy@szmer.info 5 points 3 weeks ago

Tłumaczenie:

Programista open source Boris Hinzer złożył petycję do niemieckiego Bundestagu, w której domaga się uznania pracy wolontariackiej przy projektach open source za działalność społeczną służącą dobru publicznemu. Konkretnie chodzi o osiągnięcie równości pod względem podatkowym i prawnym w zakresie wsparcia finansowego z klasycznymi formami działalności społecznej, takimi jak praca w stowarzyszeniach, opieka nad młodzieżą czy służby ratownicze.

Obecnie wkład w postaci kodu, dokumentacji, poprawek błędów lub zarządzania społecznością w ramach projektów open source nie podlega kategoriom prawnym, które państwo bierze pod uwagę przy wspieraniu wolontariatu. Osoby zaangażowane w działalność klubu sportowego lub straży pożarnej mogą korzystać z takich regulacji, jak ryczałt za działalność honorową lub ryczałt dla instruktorów – jednak programiści open source nie mają takich możliwości.

W umowie koalicyjnej rządu federalnego oprogramowanie open source jest wprawdzie określone jako podstawowy element suwerenności cyfrowej, jednak praca tysięcy wolontariuszy, którzy opracowują i utrzymują to oprogramowanie, nie jest odpowiednio traktowana pod względem prawnym. Według petycji prowadzi to do nierównowagi między znaczeniem społecznym a brakiem uznania.

W uzasadnieniu petycji wskazano na praktyczne znaczenie otwartego oprogramowania dla infrastruktury krytycznej: protokoły internetowe, biblioteki bezpieczeństwa, oprogramowanie medyczne, frameworki sztucznej inteligencji czy oprogramowanie administracyjne często opierają się na dobrowolnych wkładach. Luki w zabezpieczeniach, takie jak Heartbleed czy Log4Shell, pokazały, jak bardzo państwo, gospodarka i administracja są uzależnione od pracy poszczególnych administratorów.

Ulgi podatkowe i pewność prawna

Uznanie działalności za wolontariat miałoby kilka praktycznych konsekwencji: zwrot kosztów mógłby być zwolniony z podatku zgodnie z ryczałtem dla wolontariuszy (840 euro rocznie) lub ryczałtem dla instruktorów (3000 euro rocznie). Projekty open source miałyby łatwiejsze zadanie, aby zostać sklasyfikowane jako organizacje pożytku publicznego zgodnie z paragrafem 52 ordynacji podatkowej, co ułatwiłoby wystawianie pokwitowań darowizn i dotacji.

W kwestiach odpowiedzialności cywilnej programiści mogliby znaleźć się w lepszej sytuacji, podobnie jak zarządy stowarzyszeń zgodnie z paragrafem 31a BGB. Projekty mogłyby zwracać koszty w sposób zgodny z prawem, bez uznawania ich za dochód podlegający opodatkowaniu. W petycji argumentuje się, że zapewniłoby to przejrzystość, pewność prawną i zrównoważony rozwój w cyfrowym wolontariacie.

Międzynarodowe modele wsparcia jako punkt odniesienia

Petycja zwraca uwagę, że inne państwa już wspierają zaangażowanie w open source poprzez ulgi podatkowe, wsparcie instytucjonalne lub uznanie rozwoju oprogramowania non-profit. Niemcy ryzykują pozostawanie w tyle w globalnej konkurencji, jeśli wolontariat w przestrzeni cyfrowej pozostanie strukturalnie dyskryminowany.

W uzasadnieniu stwierdzono, że państwo inwestuje miliardy w cyfryzację, ale ignoruje ludzi, którzy dobrowolnie dbają o podstawy technologiczne. Uznanie tej działalności za wolontariat byłoby opłacalnym wkładem w suwerenność cyfrową, ponieważ wolontariusze wykonują pracę, za którą przedsiębiorstwa musiałyby w przeciwnym razie płacić wysokie stawki godzinowe.

Petycja jest skierowana do komisji petycyjnej niemieckiego Bundestagu. Zainteresowani mogą podpisać petycję na platformie OpenPetition.

Aktualizacja 04.12.2025, godz. 14:27

Petycja nie została złożona bezpośrednio w niemieckim Bundestagu, ale znajduje się na platformie openPetition. Jest ona skierowana do komisji petycyjnej niemieckiego Bundestagu.

[–] lysy@szmer.info 4 points 3 weeks ago

Dodałbym jeszcze, że moim nacjonalizm wygrywa też dlatego, że jest wspierany przez wszystkie główne korporacje technologiczne ze swoimi mediami „społecznościowymi” - Meta, czyli Facebook i Instagram, Google, czyli Youtube, Tiktok, X (dawniej Twitter). Z tak ogromną ilością pompowanej kasy w propagandę, fejkniusy, sterowanie algorytmami i projektowanie interfejsów dążących do ogłupienia i uzależnienia ludzi, ciężko wygrać. Której z tych korporacji zależy na naszym dobrobycie i dlaczego w ogóle miałoby zależeć? A mają one wpływ przeogromny na wiele wydarzeń światowych, w tym rozprzestrzenianie się narracji antyrównościowej i dzielenie społeczeństw.

[–] lysy@szmer.info 4 points 3 weeks ago (1 children)

A, to dlatego pan i władca tego ścieku się ostatnio tak rzuca..

[–] lysy@szmer.info 2 points 1 month ago

Cóż, uzależnianie komunikacji ze społeczeństwem danego państwa od prywatnych mediów innego państwa brzmi co najmniej problematycznie.

Znasz może jedną osobę korzystającą z RSS, a wiesz dlaczego? Dokładnie dlatego, dlaczego wiele osób uważa umacnianie monopolu (w czym pomaga polski aparat państwowy) za coś złego - tutaj przykład rzeczywisty. Mianowicie, Google jakiś czas temu zmonopolizowało rynek dostępu do Internetu (przeglądarek internetowych). Kiedyś RSS był powszechnie używany, m.in. za pomocą Google Readera, ale w pewnym momencie ta zagraniczna korporacja stwierdziła, że jest wielka i chuj z GR (który używał otwartego standardu RSS). Jako, że Google jest świetny w monopolizowaniu, okazało się, że przeogromna większość osób korzystających z RSS korzystała z niej poprzez Google Readera. Koniec końców RSS umarł wraz ze śmiercią GR, czemu pomogły też późniejsze aktualnie monopole, czyli Facebook i Instagram (dzisiaj pod korporacją Meta).

Jeśli chcesz, mogę ci podać wiele innych przykładów z historii w temacie tego, jak monopol zniszczył coś dobrego.

Rozumiem tworzenie alternatyw, ale obrażanie się na instytucje czy podmioty, że korzystają z mediów, które docierają do ludzi to skrajna naiwność.

Obrażać może nie, ale jestem bardzo niezadowolony, ponieważ jestem aktualnie wykluczoną cyfrowo osobą, nie dlatego, że nie potrafię korzystać z komputera, tylko dlatego, że znam historię i mam wyobraźnię i świadomość zagrożenia, które płynie w uzależnieniu komunikacji od korporacji. I nie chcę musieć tworzyć konta i zasilać portfela korporacji specjalnie po to, żeby móc śledzić interesujący mnie temat.
Chociaż tak, też obrażam się. Obrażam się na instytucje państwowe, bo np. nie mogę śledzić na bieżąco wielu istotnych dla mnie obywatela spraw, tylko dlatego, że każdy kolejny rząd ma wyjebane na dane wrażliwe swoich obywateli. Na „szczęście” z pomocą przychodzi aktualnie Rosja ze swoją dobrze funkcjonującą propagandą podpalającą nacjonalizmy i może dzięki niej wreszcie jakiś mniej przekupiony decydent zauważy, że nie wolno oddawać społeczeństwa w ręce klasy miliarderów, dyktatorów i im podobnych (naiwne, wiem).

Inna sprawa, że ludzie nie są w stanie sobie wyobrazić alternatywy do aktualnego świata:

Bez IG/FB w żaden sposób nie byłbym w stanie zresztą sam dotrzeć do ludzi ze swoimi działaniami czy inicjatywami.

Ze społecznymi społecznościówkami i społecznym społeczeństwem mogłoby nam się żyć o wiele lepiej, bo np. insytucje naukowe mogłyby korzystać z otwartych danych i robić badania psychologiczne, socjologiczne i dzielić się ich wynikami ze społeczeństwem. Ba, nawet pojedynczy ludzie mogliby jakieś swoje własne badania i eksperymenty robić, pasjonaci potrafią zdziałać cuda. Do tego moglibyśmy uniknąć sprzedawania danych Rosji i udanego wpływania na wybory parlamentarne w różnych państwach. Moglibyśmy uniknąć uzależnienia dzieci i dorosłych od szumu informacyjnego, od uzależnienia korporacyjnego. I wiele wiele innych rzeczy dobrych mogłoby się wydarzyć.
No i taka myśl... powiedzmy, że aktualne status quo zadowala korporację kontrolującą komunikację. Jakby powstała i zbyt mocno spopularyzowała się strona, której postulaty w staus quo godzą, to przecież wiadomo, że korporacja będzie blokowała taką stronę, ucinała zasięgi itd. Jak można wierzyć w jakąkolwiek sprawczość takiej strony/profilu? No dobra, może jakąś turbolokalną małą sprawczość da się mieć, czy bardziej iluzję sprawczości. Ale jakakolwiek inicjatywa korzystająca z narzędzi Pana godząca w tego swojego Pana zostanie ukręcona zawczasu, wydaje mi się to nieuniknione.

Niestety próg wejścia w niekorporacyjny Internet jest trudny dla wielu podmiotów nawet publicznych, a czasami wręcz niemożliwy, bo np. jest szkoła, która chce się zareklamować, żeby zdobyć uczniów. No i aktualnie, skoro prawie wszyscy są na FB to wydaje się, że tam trzeba się zareklamować. A założenie strony internetowej itd. jest o wiele bardziej kosztowne, niewspółmiernie do zysków. I tutaj jestem obrażony na państwo, bo to państwo powinno albo dotować projekty, które pomogą takim instytucjom państwowym łatwo wejść w niekorporacyjny inernet, albo takie projekty po prostu tworzyć. Wtedy szkoła tym takim samym nakładem mogłaby stworzyć swoją przestrzeń poza cyberpaństwem typu Facebook.

[–] lysy@szmer.info 1 points 1 month ago

No no, it's just that I dont want to use ANY instant messaging app on my phone. Yes, one part of me is craving for multiprotocol messaging apps (Pidgin, Miranda etc.) and use them only on my computer, not phone.
I've already had success with turning off all notifications except calls.

[–] lysy@szmer.info 3 points 1 month ago

filmowanie (piętnowanie) patologii samochodziarzy, acz zamazywanie cech identyfikujących,

No więc to m.in. robi ten kanał. Filmuje, piętnuje, a nawet więcej - rozmawia z kierowcami. I czasami zdarza się jakiś wyrozumiały człowiek. Pokazuje też, że policja nie działa. Ale np. w tym konkretnym przypadku zadziałał sąd na niekorzyść kierowcy.
Pisanie zgłoszeń - jak najbardziej.
Moim daniem jedno nie wyklucza drugiego, zgłaszanie sm/policji, kręcenie, publikowanie i piętnowanie, zgłaszanie do gminy zapotrzebowania na infrastrukturę, rozmawianie z sąsiadami, żeby działać wspólnie.
Myślę, że nie ma ideału, jednak takie kanały pokazujące samochodową patologię, zarówno ze strony kierowców, jak i policji, są istotne, bo pokazują niesamochodziarzom, że nie są sami zdenerwowani na parkowanie wszędzie.

[–] lysy@szmer.info 5 points 1 month ago (3 children)

Rozumiem, aczkolwiek moim zdaniem aktualnie nie ma żadnego lepszego narzędzia, które może użyć zwykły człowiek w walce z samochodozą, dlatego ja z kolei lubię i wrzuciłem linka.

[–] lysy@szmer.info 4 points 1 month ago (2 children)

Świetny tekst, ale na Facebooku są wszyscy /s

[–] lysy@szmer.info 4 points 1 month ago (2 children)

No idea, but it's I'd think so they're one of the reasons.
As for me, I'm trying to use smartphone much less nowadays. However, I find it difficult because I see that people expect me to respond to their messages asap. Moreover, in my bubble there are more and more people using chat apps and less and less people calling and answering calls and/or willing to meet, not even speaking about initiating meetings. It's just difficult not to use messagins apps + for me personally it's sad to have to use it, because I feel alone without presence of a human being.

[–] lysy@szmer.info 5 points 1 month ago

Results
From 2013 to 2023, a total of 4,507,061 responses were included in the analysis. Apart from analyses focusing on strata of age, all estimates of cognitive disability were age-adjusted. Most respondents were aged 18–39 years (36.8%), identified as non-Hispanic White (60.9%), and had completed at least a high school education (87.3%). The age-adjusted self-reported cognitive disability prevalence in the United States rose from 5.3% (95% CI 5.1%–5.4%) in 2013 to 7.4% (95% CI 7.2%–7.6%) in 2023, with statistically significant increases beginning in 2016. The prevalence of cognitive disability among younger adults aged 18–39 years nearly doubled, increasing from 5.1% (95% CI 4.8%–5.3%) to 9.7% (95% CI 9.2%–10.2%), making this age group the primary driver of the overall rise in cognitive disability in the United States.
Discussion
The disproportionate growth in cognitive disability among younger adults seems to be the primary driver of the overall national trend. These findings warrant further investigation, given their potential long-term implications for population health, workforce productivity, and health care systems.

An article about the study: https://onepercentrule.substack.com/p/under-40s-declining-memory

6
Brunatni w krainie amnezji - część druga (piknik-na-skraju-glupoty.blogspot.com)
view more: next ›