Lustro: https://ghostarchive.org/archive/GbKUa
Trudno nie odnieść wrażenia, że w aktualnej panice wokół wysokich notowań sondażowych kandydata na prezydenta RP Sławomira Mentzena jest sporo z paniki wokół wysokich notowań kandydata na prezydenta USA Donalda Trumpa w 2016 roku. Więcej: trudno nie odnieść wrażenia, że mówimy dokładnie o tym samym zjawisku. W USA szybko dorobiło się ono ładnej nazwy Trump Deragement Syndrome, czyli “zespołu obłędu Trumpowskiego”.
Obłęd ten objawiał się pod postacią przekonania, że wszystko na świecie obraca się wokół Trumpa; każde słowo i ruch Trumpa są wyjątkowo ważne i groźne; a jako że sam Trump jest historycznym skandalem, to nawet banalne czy ulotne rzeczy związane z Trumpem nie są błachostkami, lecz skandalami o historycznym wymiarze. Choroba nie doprowadziła do śmierci dotkniętych nią jednostek, ale osłabiła kolektywne ciało amerykańskiego liberalizmu czy demokracji na tyle, żeby ten dwukrotnie w ciągu dekady przegrał walkę z kimś takim jak Trump właśnie. W Polsce w przypadku Mentzena nie mamy jeszcze nazwy na podobny rodzaj obłędu, ale myślę że spokojnie możemy mówić o dziejącej się na naszych oczach Mencenofobii czy Mencnopanice.